VOD Pogoda Gry Katalog Firm Frazpc.pl Statystyki Stron Forum Hosting Programy Ipla Film Pozycjonowanie
Zaloguj się

2007-06-15 10:02:26,

Propozycje muzyki "po godz. 22.00"...

Okładka Sleep Well chapter III

Artyści, których twórczość znalazła się na trzeciej części kompilacji "Sleep Well" (Requiem Records) opowiedzieli nam o swoich typach "muzyki po 22.00"...


ADRE'N'ALIN: 

W tym przypadku jako pierwsza nasuwa mi się płyta "Vespertine" Bjork. Jest zbiorem niesamowitych muzycznych pejzaży, coś na wzór małych poematów symfonicznych. Głównie za sprawą wykorzystanego instrumentarium. Przypomina mi nawet w niektórych momentach twórczość Debussy'ego. Do słuchania po 22 również lubię słuchać Tori Amos. Jej głos przy akompaniamencie fortepianu ukoi chyba każdego. Utwór "Datura" zawsze wyzwala we mnie niespokojne myśli, takie które pojawiaja się gdy gasną światła.

Muzyka Philipa Glass'a , a najdokładniej z trylogi "Qatsi" G.Reggio wprowadza w niesamowity trans, któremu sprzyjają szczególnie nocne godziny. Słuchając jego muzyki, dosyć minimalistycznej można doznać czegoś na podobieństwo "muzycznego, progresywnego orgazmu". Jeżeli już jesteśmy przy klasycznych składach to również późne prace Michaela Nymana idealnie pasują do "muzyki po godzinie 22". Jest w nich coś tajemniczego, nieodkrytego co pasuje do nocnego klimatu.


Elektrische Muzzikäe:

Muzyki słucham przeważnie po godz. 22.00 ponieważ tylo wtedy znajduję czas by się nad nią skoncentrować. W ten sposób zasypiam. I w ten sposób wsztystko, co lubie może znaleźć się na "Sleep Well 4".

Ostatnio wróciłem do Warpa - te chłopaki do prawdy trzymają poziom. Zarzynam się Jackson&His Computer Band oraz Crissem Clarkiem. Moje węgierskie dziewczę pokazało mi też węgierski zespół Skeewiff. Album Aphexa "Hangable autobulb" to dla mnie cudo.

Na bieżąco od 3 lat jestem tez z Herbertem, którego albumy rozdaję jako prezenty urodzinowe. Ale wychowałem się na Pink Floyd i Jean Miachael Jarre'u u rodziców. W wieku 13 lat siostra dała mi Rage Against The Machine i Faith No More, a na MTV znalazłem też wtedy najwiekszą perłę moich rockowych doznań - Rollins Band. Starszy kolega pokazał mi FSOL "ISDN" i Prodigy "Experience" oraz Beastie Boys. Później oczywiście Biohazard, Sepultura i Pantera, Vadera i Deicide, a słuchając zespołu Death zacząłem budować "Untitleta" (2002). Dzięki Death bardzo wydoroślałem: ogromna muzyka, świetni perkusiści.

Duży wpływ na moje pojęcie muzyki mial Buddy Rich (Untitlet) i jego orkiestry, Gene Krupa (to oni mnie nauczyli jazzu) oraz pozostali komercyjni jazzowcy,
Herbie Hancock i Billy Cobham (Mahavishnu Orchestra).

Później popłynąłem z The Police, Primusem, Stereolabem, Radioheadem, Air i w następstwie całym działem syntetycznym. Jeszcze później polubiłem Nine Inch Nails, całą Ninja Tune: Amon Tobin, Cinematic Orchestra, Bonobo, Jaga Jazzist oraz The Flanger. Przez nasze elektrische dancisch imprezy polubiłem Daftapunk, New Order, Kosheen, Westbam, Underworld, Royksopp, Ed Rush oraz Faithless. z tanecznych teraz lubię LCD Sounsystem i całe modniusie DFA. Swayzaka trochę i Fisherspoonera, by potańczyc ze znajomymi.

Najlepszy wokalista to chyba David Bowie.
najlepsza wokalistka: Bjork.
Polska muza to: Kasia Nosowka i Hey, Grzegorz Ciechowski i wszystkie jego projekty, Novi Singers, Skalpel oraz Maria Peszek. Fajna jest ostatnio Novika, ale zrzyna od Herberta. Gorąco pozdrawiam świetnego mojego boskiego znajomego Jareckiego i Studio Kurnik.


PTAH:

Za stworzenie potwora:

1) Tangerine Dream - Zeit
2) Throbbing Gristle - TGCD1
3) Forbidden Planet - Original MGM Soundtrack

Za nocne smugi:

1) Popol Vuh - In Den Garten Pharaos
2) Biosphere - Substrata
3) Aphex Twin - Selected Ambient Works II

WERK:

Gavin Friday - bo to mistrz nastroju
Biosphere - bo dobrze się zasypia
Tosca - bo dobrze się kocha
Le Mysteries Des Voix Bulgaries - bo dobrze się odpoczywa
Thievery Corporation - bo dobrze się myśli


XANAX: - Sambor Kostrzewa:

The Beatles
Dla mnie jest to najważniejszy zespół. Chęć śpiewania na poważnie pojawiła się u mnie wraz z pierwszym przesłuchaniem płyty 'Help!'. Do dziś zresztą, bardzo często sięgam po ich nagrania. Większość ludzi pamięta ich tylko ze słodkich piosenek, ale warto czasem pamiętać o utworach takich jak: 'I Want You', 'I'm the Walrus', 'Come Together' czy 'Helter Skelter'.  Czwórka z Liverpoolu, pomimo iż nie istnieje od dawna, nadal ma ogromny wpływ na wiele nowotworzących się zespołów.

Robotobibok
Uważam, że to najciekawszy młody zespół jazzowy. Przytłaczająca harmonia, analogowe brzmienia i dużo energii. Pierwszy raz widziałem ich jakieś 4 lata temu na koncercie w katowickiej Hipnozie. Żałowałem wydanych pieniędzy. Drugi raz zetknąłem się już nieco później. Po kolejnym przesłuchaniu byłem w nich zakochany. Tak pozostało do dziś. Dla odważnych!

The Libertines
Niepokorne dźwięki prosto z garażu - fałsze, zgrzyty, nierówności - które jednak posiadają swój urok. Pete Doherty dopalany wszelkimi możliwymi używkami pokazał na co go stać. Tej płycie na pewno nie można zarzucić braku energii. Szkoda tylko, że jak większość garażowych zespołów, The Libertines już nie istnieją.

Squarepusher
Jeden z ciekawszych twórców awangardowej muzyki elektronicznej. Dla mnie chyba najciekawszy. Chociaż największy nacisk kładzie na warstwę rytmiczną, potrafi również perfekcyjnie łączyć żywe instrumenty z elektroniką. Płyta "Ultravisitor" powaliła mnie na kolana.

Erik Truffaz
Mój ulubiony współczesny trębacz. Jego kwartet jest niesamowity jeśli chodzi o tworzenie muzycznej przestrzeni. Szczególnie podoba mi się płyta 'Walk of the giant turtle'. Z jednej strony pastelowe muzyczne krajobrazy malowane delikatnymi rhodesami, a z drugiej rockowe numery z przesterowaną trąbką (i nie tylko!). Właściwie trudno znaleźć na tym albumie słabsze momenty.


WAXFOOD

Otóż to czego słucham po 22.00 do 22.00 to na pewno Luomo - wszystko, ze szczególnym naciskiem na cd - "The present lover", a ze starszych rzeczy jeszcze trzy rewelacyjne "Variousy Inhouse - Modern House Sounds From Deepest Germany Volume 2 i 3" oraz "Dessous presents erotic moments in house vol 2". Jeszcze EBTG - "Temperamental": kwintesencja house'u, popu i innych skladników.
 
Z nowości to raczej Luomo - "Paper Tigers" oraz Junior Boys. Pozostaje jeszcze w zasadzie przeogromna skarbnica tracków oraz remixów, które zrobil Miguel Migs i Mark Farina oraz jeszcze do kompletu Kaskade i czasem Louie Austen, aczkolwiek nie ograniczam się tylo do tych wykonawców, staram się sluchać każdej dobrej muzyki. Dobrej w moim rozumieniu, gdyż kazdy ma swój gust;))


ZAPALA SELFSPOILING ENSEMBLE:

Moje obecne nocne fascynacje to głównie muzyka poważna przełomu XX/XXI w. : Fausto Romitelli, Kaja Saariho, Fred Frith w różnych odsłonach, młodzi polscy kompozytorzy, ale też chętnie wracam do: Autechre, John Louri, wszystkie płyty Becka, Bjork nawet nie wypada wspominać bo to oczywistość :), też nowa płyta Pink Freud'ów, starsze Daniela Blooma (Phisical Love), też czasem takie stare polskie historie jak np. Ewa Brown. Dość trudno tu o uzasadnienie - generalnie szukam muzyki szczerej i wywracającej do góry nogami moje przyzwyczajenia brzmieniowe i formalne.


KAROL SCHWARZ:

1. Spiritualized - cała dyskografia
choć najlepsze do snu są utwory:
let it flow, slide song, Ladies And Gentelmen We Are Floating In Space, fell so sad, broken heart i wiele wiele innych.

2. Verve - wyłącznie płyta "a storm in heaven"
oraz pierwsze single , czyli:
All in the Mind
She's a Superstar
Gravity Grave
The Verve EP

razem z ich stronami B

uzasadnienie: wracam do tej muzyki od lat i  można powiedzieć, że się  na nich wychowałem, bo to chyba słychać w KSAllStars :)


KONRAD KUCZ:

BRIAN ENO "Discreet Music" - to płyta która mnie odmieniła. Posiada wyjątkową atmosfere snu. Przez swą minimalstyczną  konstrukcję i powtarzalność łagodnych motywów przepuszczonych przez deleye i efekty i delikatnie uspakaja i usypia.

BIOSPHERE "Substrata" - to przykład muzyki z "niczego" opartej na (pozornej) prostocie. Sampel jest podstawa każdej struktury muzycznej GEIRa JENSSENa. Brak ostrych i wysokich tonów, konsekwencja konstrukcyjna, i brzmieniowa to cechy tej muzyki które mniej fenomenalnie uspakajają.

TANGERINE DREAM "Zeit"  - to kwartet skrzypcowy, hammondy i proste generatory dźwięku przepuszczone przez delay'e i pogłosy. To arcydzieło producji. Tematem jest kosmos i nieskończoność. W muzyce elektronicznej to szczególny wyjątek gdzie udało się uniknąć banału i osiągnięto ten nieuchwytny metafizyczny wymiar. Absolutny odlot!

ARVO PARTa szczególnie uspakaja mnie jego "Da Pacem Domine"  - to utwór napisany na chór. Jak to zwykle bywa u tego wybitnego
kompozytora siłą jest mnimalistyczne podejście do muzyki. Kilka przepięknych akordów (inspirowanych muzyką dawną) zaśpiewanych przez The Hillliard Ensamble na zasadzie powtarzalności pozwala mi odpowiednio docenić ich piękno. Ta łagodność i cisza udzieli się każdemu kto wysłucha tego utworu.


MARCIN BOCIŃSKI:

Bobby Mc Ferrin + Richard Bona - improwizacja, podczas której wykonują temat z piosenki "Dina Lam" Richarda Bony.

Przyznam, że ostatnio tego najchętniej słucham przed snem, i jest to najpiękniejszy fragment muzyki, jaki słyszałem naprawdę od kilku lat. Mój kolega to określił, że faceci wznieśli się chyba na inny poziom świadomości i umysłu, to już nie brzmi po prostu jak zwykły koncert, jak zwykła muzyka. W każdym razie jest w tym kwintesencja tego, czego mi szczerze mówiąc
najbardziej brakuje w muzyce elektronicznej i jej pochodnych, mianowicie tworzenie muzyki z niczego, chwytanie pomysłów w locie, swobodna zabawa muzyką, dźwiękiem, robienie czegoś z niczego. Klip znajduje się pod tym adresem -
http://www.youtube.com/watch?v=iimMKWF7SK0

Przeczytaj recenzję Sleep Well chapter III tutaj

Komentarze użytkowników

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Nick:

Przepisz kod z obrazka:

Znasz wiosenne trendy modowe? Zobacz teraz!