VOD Pogoda Gry Katalog Firm Frazpc.pl Statystyki Stron Forum Hosting Programy Ipla Film Pozycjonowanie
Zaloguj się

2004-06-29 07:48:29,

Anja Orthodox - Monika, ach Monika...

Grupka ludzi żyje sobie najnormalniej w świecie. Jedzą, piją, gadają, bawią i nudzą się tak, jak to robi każdy z nas. Z tym że na nich przez cały czas skierowane są obiektywy kamer i towarzystwo jest 24 godziny na dobę "online". No i społeczeństwo czerpie z tego wielkie emocje i ma radochę. Bo zobaczy gołą babę pod prysznicem, faceta, jak się goli,, czy przytulającą się, choć nader zawstydzoną tym parę. Ja od razu muszę tu powiedzieć, że nie jestem jak wiele osób, zagorzałą przeciwniczką "Big Brother". Uważam, że jest to nawet dosyć sympatyczny program i często zdarza mi się go oglądać. Ale nie bardzo rozumiem amokalno-histeryczny stan, jaki ogarnia część widzów w temacie problemów tam przedstawianych. A także nie widzę podstaw do uważania uczestników programu za jakiekolwiek gwiazdy. Tymczasem, jak widać, są tacy, co myślą inaczej ode mnie. I to jest oczywiście jak najbardziej ich prawo.


Była sobie wesoła, ładna dziewczyna. Blondynka i mężatka. Jej koledzy usiedli na krzesłach przed otwartą kabiną, gdzie brała kąpiel. Gdy jej protesty nie odniosły skutku, dziewczyna roześmiała się i dokończyła swe ablucje pomimo obecności chłopców. I w ten sposób stała się naczelną skandalistką tego kraju. No bo jak to? Mężatka i pozwala się oglądać trzem facetom? Bo jakby ich pogoniła i pozostała sama, acz w obecności setek tysięcy ludzi przy monitorach, to już byłaby przyzwoita. Taka jest nasza narodowa mentalność. Skandal się rozpoczął i kręcił się dalej. Monika stała się wielką gwiazdą. W pewnym momencie okazało się, że chciałaby być sławna. Powiedziała to wprost i bez ogródek. Co prawda nie do końca wiedział, czego pragnie dokonać, ale wiedziała, jaki ma być tego efekt. Sława! Nuciła sobie pod nosem, a czasem trochę głośniej różne piosenki. I wkrótce po wyjściu z Domu już miała podpisany kontrakt (podobno) i bardzo szybko pojawiła się piosenka przez nią wykonywana. Nie wątpię, że wkrótce znajdzie się ona na topie polskich list przebojów.
Jest sobie na antenie tejże samej stacji TV taki program pod tytułem "Droga do gwiazd". Tam wokaliści amatorzy mogą pokazać się szerokiej publiczności. Niektóre głosy, jakie tam można usłyszeć, naprawdę zwalają z nóg. Choć rzadko oglądam ten program, to już z podziwem obserwowałam tam kilka wielkich talentów. Prawdziwe nieoszlifowane brylanty. Aż wierzyć się nie chce, że nie są oni profesjonalistami. Ale nie oni podpisują kontrakty. Podpisała za to (czy też podpisze) Monika. Czy ktoś, kto o tym zdecydował, miał na myśli jej talent? Czy jej głos był lepszy od tych, którzy startowali w "Drodze do gwiazd"? Zadaję pytanie retoryczne, bo trzeba być całkowicie głuchym, żeby nie umieć na to pytanie odpowiedzieć.


Ja naprawdę nie zamierzam tutaj czepiać się rzeczonej Moniki. Nic do niej nie mam, w "Big Brotherze" ją lubiłam i życzę jej jak najlepiej. Tylko tak po prostu się czasem zastanawiam, kogo bym mogła posłuchać, gdyby nie to, że jego miejsce zajęła Monika? Czy może na przykład nie zniknęłaby w pomroku dziejów tamta brunetka w żółtej koszulce, która spowodowała u mnie totalny opad szczęki połączony z długotrwały odrętwieniem, czy babka szatynka o najpiękniejszym miodowym głosie na świecie? Po co więc, pytam, robione są takie imprezy jak "Droga do gwiazd" czy różne przeglądy wykonawców, kiedy i tak w końcu śmietankę spija kto inny? Np. taka Monika albo jakaś bratanica szefa promocji firmy czy też kochanka dyrektora? Oczywiście pytanie jest znowu retoryczne.
Niech sobie Monika śpiewa. Ładna jest, a to w muzyce popowej czasem ważniejsze od głosu. W rockowej rady by sobie nie dała, ale w końcu i tak większą gwiazdą stanie się obstawiając pop. A o to właśnie jej chodziło. Ja sobie raczej jej płyty nie kupię, sądząc przynajmniej po tym pierwszym utworze, który usłyszałam, natomiast społeczeństwo będzie miało wielką radochę słuchając, jak śpiewa kobieta, którą wcześniej oglądali gołą pod prysznicem. Cóż, każdy ma własne kryteria wyboru. Żyjemy w wolnym kraju. Ale ja i tak zawsze będę wolała posłuchać np. Alanis Morisette, choć ma końską szczękę i nie widziałam ani jednego jej cycka, nie mówiąc już o pośladku.

Anja Orthodox dla muzyka.gery.pl i muzyka.poland.com

Komentarze użytkowników

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Nick:

Przepisz kod z obrazka:

Znasz wiosenne trendy modowe? Zobacz teraz!