VOD Ogłoszenia Pogoda Gry Konsole Strona startowa Pliki Forum Hosting Programy Hosting plików Ipla Film
Zaloguj się

2008-05-26 09:49:05, Łukasz Mijała / Maj 2008

Magda Piskorczyk

Magda Piskorczyk, to kobieta o niesamowitym głosie i rzadko spotykanej charyzmie, jak i  rzadko spotykany talent magnetyzujący tysiące ludzi w każdym zakątku świata. Na początku maja artystka odcisnęła dłoń na Alei Gwiazd Polskiego Bluesa znajdującej się na nowym rynku w miejscowości Sława niedaleko Zielonej Góry. Rozmawialiśmy z panią Magdą o jej artystycznej drodze oraz najnowszej koncertowej płycie zatytułowanej „Magda Live”.

MUZYKA_GERY: Ma pani niesamowitą barwę głosu. Kształciła pani gdzieś talent wokalny czy może to wynik samouctwa, ciężkiej i żmudnej pracy?

 

MAGDA PISKORCZYK: Zdecydowanie wynik samouctwa i niezmiernie przyjemnej pracy.

 


MUZYKA_GERY: W jaki sposób zainteresowała się pani muzyką gospel, bluesem i jazzem?

 

MAGDA PISKORCZYK: Słuchałam tego typu muzyki od dzieciństwa. Towarzyszyły mi więc funk, blues, gospel, soul, jazz... Jako nastolatka przechodziłam różne fazy muzyczne, które mniej więcej oscylowały wokół tego samego pulsu. Był nawet jeden projekt, powiedziałabym mocniejszy, wręcz hard rockowy (śmiech), ale to minęło dość szybko, choć cieszę się, że i taki odcinek w moim życiu muzycznym się pojawił. Dzięki temu poznałam świetne osoby, a i silniejsze okazało się być moje zakochanie w tym, co robię obecnie. A jazz jak dla mnie był wynikiem poznania bluesa. Blues, jazz, gospel to owoce na tej samej gałęzi muzyki.

 


MUZYKA_GERY: Czytelnicy pisma „Twój blues” trzykrotnie wybrali panią Bluesową Wokalistką Roku (w 2003, 2004, 2006). Została pani także dwukrotną półfinalistką najważniejszego konkursu bluesowego: International Blues Challenge w Memphis. Skoro doceniano pani talent, dlaczego dopiero po trzech latach od wydania debiutu („Make Your Spirit Fly”, 2002) ukazała się druga płyta: „Blues Travelling”?

 

MAGDA PISKORCZYK: Make Your Spirit Fly nazwałabym raczej płytą demo, a oficjalnym debiutem wydawniczym była zdecydowanie Blues Travelling. Jedną z głównych przyczyn tak późnego pojawienia się albumu był fakt, że kilka firm wydawniczych, które chciały wydać materiał, stawiały warunek na 2-3 płyty, przy czym to nie po mojej stronie miały zapadać decyzje, co ma się na nich znaleźć. Oczywiście z punktu widzenia firmy fonograficznej jest to normalne zjawisko i jak najbardziej rozumiem takie podejście, choć jako artystka świadoma tego co chcę, nie popieram go. Zatem byłam bliska zrezygnowania z wydania tej płyty w ogóle, a przynajmniej do czasu, kiedy znajdzie się firma, która bardziej uszanuje młodego artystę i wizję jego muzyki. I na szczęście udało nam się dojść do porozumienia z Agencją Artystyczną MTJ.

 


MUZYKA_GERY: Michał Urbaniak, wybitny jazzman, przyjął zaproszenie do współudziału w realizacji pani drugiego albumu. Swą decyzję tłumaczył, że był pod wrażeniem pani „bestialskiej prawdziwości”. Jak współpracowało się z tak wielkim perfekcjonistą?

 

MAGDA PISKORCZYK: Znakomicie. Był to dla mnie wielki zaszczyt.

 


MUZYKA_GERY: Zamierzają państwo w przyszłości jeszcze współpracować?

 

MAGDA PISKORCZYK: Żadnych konkretnych projektów na razie nie ma w planach. 

 


MUZYKA_GERY: Marzy pani, aby w przyszłości współpracować z jakimś równie wybitnym muzykiem?

 

MAGDA PISKORCZYK: Mam nadzieję, że jeszcze nie raz będzie mi dane pracować z mistrzami. A moje muzyczne marzenia, których mam mnóstwo, krok po kroku spełniają się. Bardzo chciałabym spotkać się muzycznie i nie tylko np. z Mavis Staples, Rene Lacaille, zespołem Tinariwen, Bonnie Raitt, Kebem Mo’.

 


MUZYKA_GERY: Na koncertach towarzyszą pani: Aleksandra Siemieniuk (dobro i gitara akustyczna), Roman Ziobro (kontrabas), Maksymilian Ziobro (perkusja) i Arkadiusz Osenkowski (saksofon tenorowy) - znakomite grono muzyków…

 

MAGDA PISKORCZYK: Tak, znakomite. Zgadzam się w całej rozciągłości. A dodam, że aktualnie obok Oli, Romana i Maksa jest z nami wybitny pianista Stanisław Witta. Mogę z radością powiedzieć, że to nie tylko znakomici muzycy, ale przede wszystkim wspaniali ludzie.

 


MUZYKA_GERY: "Dobra energia. Radość. Dobry wokal. Duża umiejętność angażowania publiczności" - takie oto słowa wypowiedział po pani występie na International Blues Challenge 2006 jeden z jurorów, Bonnie Tallmaw. Podobne zdanie wyraził Hawkeye Herman: "Dobra reakcja publiczności. Bardzo dobry styl i zakres wokalu. Dobry występ i energia". Wszyscy zauważają, że podczas występów na żywo magnetyzuje pani publiczność, przekazuje im nadmiar własnej energii na tyle, iż wychodzą z klubu, czy sali koncertowej, z zadowolonymi minami. Zdradzi nam pani w czym tkwi sekret?

 

MAGDA PISKORCZYK: No nie wiem czy mogę...(śmiech) Może chodzi o to, że śpiewanie i granie sprawia mi tyle radości i daje mnie samej tak dużo energii, że nie sposób się nią nie podzielić. Nawet jeśli na początku ludzie troszkę się krępują, powiedziałabym nawet wstydzą, tak w pewnym momencie i u nich ta energia się budzi. A ja jestem tylko zapalnikiem (śmiech). Lubię muzykę współtworzyć z ludźmi. W czasie koncertów często schodzę ze sceny, bo ogromną przyjemność sprawia mi patrzenie jak to, co gramy, to, co śpiewam, trafia do słuchacza. Jak każdy na swój sposób to przeżywa. Ktoś kiedyś trafnie określił moje zachowanie jako chęć usunięcia granicy scena-publiczność.

 


MUZYKA_GERY: To o czym wspomniałem przed chwilą wyraźnie słychać na nowej płycie „Magda Live”. Czuje się pani bardziej pewna na scenie czy w studio nagraniowym?

 

MAGDA PISKORCZYK: Myślę, że w obu miejscach czuję się dobrze. Na scenie bywam zdecydowanie częściej.

 


MUZYKA_GERY:  Album „Magda Live” jest uznawany za najlepszą polską akustyczną płytę ostatnich lat.

 

MAGDA PISKORCZYK:  Jest mi niezmiernie miło, że album został tak skomentowany. Na taką opinię na pewno zapracowało brzmienie osiągnięte na płycie. I dodam, że to także zasługa Marka Wojdaka, z którym wspólnie pracowaliśmy nad dźwiękiem. Robił on także mix i mastering  do poprzedniej płyty Blues Travelling, a Magda Live nie jest na pewno naszym ostatnim projektem. Marek jest osobą niezwykle pracowitą, cierpliwą i konsekwentną. I styl jego pracy bardzo mi odpowiada. Jest po prostu nie tylko świetnym fachowcem, ale i pasjonatem. A to bardzo ważne.

 


MUZYKA_GERY: W jaki sposób zrodził się pomysł na koncertowe wydawnictwo?

 

MAGDA PISKORCZYK: Materiał został zarejestrowany w Studio Koncertowym Radia Gdańsk. Był to koncert emitowany na żywo ze studia. Formą honorarium w tym przypadku były profesjonalnie nagrane ślady. Przyznam szczerze, że nie byłam zbytnio związana z myślą wydania tego materiału w momencie jego nagrywania. Już przed rejestracją coraz częściej słyszałam komentarze, że to co się dzieje u nas na koncertach to coś niesamowitego i sporo osób żałowało też, że nie można tego zabrać do domu na nośniku CD. Potem pojawiło się też mnóstwo głosów od osób, które słuchały gdańskiego koncertu, wspominały go bardzo dobrze i zachęcały mnie do jego wydania. Wydawca - firma ArtGraff - z wielkim entuzjazmem odniosła się do tego pomysłu i także bardzo mocno namawiała mnie do tego wydawnictwa. Nie pozostało mi więc nic innego, jak tylko przesłuchać materiał jeszcze wiele razy (śmiech) i w końcu zdecydować, że jest on na tyle dobry, że warto go udostępnić szerszemu gronu. 


 

MUZYKA_GERY: Rev. Rabia z Berkeley, znana amerykańska śpiewaczka bluesowa, powiedziała kiedyś o pani: "Największe z ostatnich odkryć w aktywnym i ekscytującym polskim bluesie. (...) Ta dziewczyna musi naprawdę kochać bluesa. Tak młoda i ze Wschodniej Europy! Doskonała! Ona jest lepsza niż wielu amerykańskich śpiewaków bluesowych! ". Chciałaby się pani urodzić w innym miejscu na Ziemi?

 

MAGDA PISKORCZYK: Urodzić może nie, ale na pewno żyć w kilku miejscach na Ziemi. Mieć możliwość ich poznania. Takim miejscem jest np. mała wyspa Reunion, w pobliżu Madagaskaru, niektóre kraje Afryki Zachodniej - Mali, Niger, Gwinea i wiele innych...

 


MUZYKA_GERY: Wiemy, że kocha pani twórczość Mahalii Jackson, gwiazdy muzyki gospel. Na początku 2007 roku, z okazji 35 rocznicy śmierci tej artystki, przygotowała pani specjalny program zatytułowany „W hołdzie Mahalii Jackson”, zawierający nowe interpretacje utworów znanych z jej płyt. W projekcie tym wziął udział między innymi Wojciech Karolak, wirtuoz organów Hammonda. Nie chciała pani wydać tego koncertu  na płycie?

 

MAGDA PISKORCZYK: Chciałam i nawet były takie plany. Ale niestety koncert został źle zarejestrowany pod względem dźwiękowym i w związku z tym zrezygnowałam z tego wydawnictwa.

 


MUZYKA_GERY: Usłyszymy kiedyś pani autorskie piosenki, czy może nadal będziemy częstowani wysmakowanymi aranżacjami standardów tak bluesowych, jak jazzowych, funkowych i soulowych?

 

MAGDA PISKORCZYK: Spora część kompozycji wykonywanych przeze mnie jest mojego autorstwa. Mówię tu o warstwie muzycznej. Zapożyczam teksty amerykańskich klasyków bluesowych i podpisuję je oczywiście nazwiskami dawnych mistrzów, sobie pozostawiając „tytuł” aranżera.

 


MUZYKA_GERY:  Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

 

MAGDA PISKORCZYK: Serdecznie dziękuję i również życzę powodzenia.

Komentarze użytkowników

gość

2008-06-08

Witam - Miło mi przeczytać komentarz ze p.Adam Wojdak ma swój wkład w brzmieniu płyty -to mój kolega z dawnych lat z którym razem graliśmy w zespole młodzieżowym oraz odbylismy zaszczytna słuzbe w CZAWP
dzisiaj jesteśmy już starszymi panami ale kolega jest pasjonatem i w dalszym ciagu coś komponuje i pomaga innym w uzyskaniu tego czego nie było za naszch czasów . Jeszcze raz GRATULUJE

Dodaj komentarz

Nick:

Przepisz kod z obrazka: