VOD Pogoda Gry Katalog Firm Frazpc.pl Statystyki Stron Forum Hosting Programy Ipla Film Pozycjonowanie
Zaloguj się

2007-08-13 09:36:04, Łukasz Mijała

Fate Unknown

Maciek Budner (gitara, wokal) i Szymon Danis (wokal, syntezatory) okazali się niezwykle rozmownymi facetami. Muzycy Fate Unknown opowiedzieli nam o debiutanckiej płycie, muzyce i tekstach, a także swoich inspiracjach.

MUZYKA_GERY: Opowiedzcie coś o sobie. Dla niektórych internautów jesteście zupełnymi świeżakami na polskiej scenie metalowej, a to przecież nie prawda. Szczerze mówiąc dziwię się, że tak niewiele było o was słychać przed wydaniem LP "Something Now".

Maciek: Jesteśmy tacy cicho-ciemni:P. Ale tak szczerze to pojawialismy się to tu to tam. W telewizorku u Hołdyska w Mtv też się było w różnych radyjach też puszczali co bardziej odważni hehe. Pare materiałów też już wydaliśmy, i niezłe recenzje one otrzymały. Koncertów też sporo się zagrało i za granicę kilka razy na festiwale pojechało :D. Myślę, że wszystko było w granicach zdrowego rozsądku i przez to, że nie eksploatowaliśmy się aż tak mocno, to dziś jeszcze gramy a nie wypaliliśmy się i sfrustrowali warunkami w jakich niekiedy przychodzi grać. Nie chcĘ tu zabrzmieć jak nadęty bufon, każdy musi zagrać ileś tam sztuk w miejscach do tego nie przeznaczonych i pare kopów dostać, ale znam zespoły które po dwóch latach grania dosłownie wszędzie i za wszelką cenę się wypaliły i walnęły tym wszystkim w cholerę. Prawda jest taka, że nie ma za dużo miejsc, w których można byłoby pograć w rozsądnych warunkach i być później zadowolonym z tego jak się zagrało i czerpać przyjemność z samego grania. Ale do meritum: FU powstał w Kędzierzynie-Koźlu (woj. Opolskie) w 2000 roku. Wtedy wszyscy byliśmy jeszcze piękni i młodzi, teraz większość z nas jest już tylko piękna. Na dzień dzisiejszy z oryginalnego czteroosobowego składu zostało 50% (Szymon i Ja). Przez zespół pzewinęło się sporo osób, czasami smiejemy się, że ci co od nas "odpadli" mogli by stworzyć FU II. Jesteśmy typem kapeli, która z biegiem lat przycięża swoje granie, poniekąd wynika to właśnie ze zmian w składzie, które to umożliwiają. Mamy na swoim koncie 3 nieoficjalne wydawnictwa Saddemo, Nothing Now i Advent EP. Dzięki wydaniu Advent rozpoczęliśmy współpracę z Equlibrecords. Z tego właśnie materiału pochodzą numery Suscitatio i Memento, które zostały zamieszczone na składance We Will Rock Your Mind Up. Dlatego też to wydawnictwo jest dla nas przełomem w muzycznej egzystencji. Obecnie FU to sześcioosobowa ekipa, o sporym przestale wiekowym, który wynosi o ile się nie mylę 14 lat. Mimo tego dobrze się dogadujemy w sprawach muzycznych i nie tylko. 


MUZYKA_GERY:Wasza ekipa liczy sześć osób. Każdy z was pochodzi z innego miasta na śląsku.  Gdzie w takim razie odbywaja się próby zespołu?

Maciek: Sprecyzuję to, Szymon i Piotr (Kościuk - przyp. red.) siedzą na codzień we Wrocławiu. Adam (Sitkowski - przyp. red.), Tomek (Bielanski - przyp. red.) i Jarek  (Labaj - przyp. red.) w Kędzierzynie, a ja w Katowicach. Siedzibą zespołu jest nasze rodzinne miasto Kędzierzyn-Koźle i tam mamy swoje podziemie w Miejskim Ośrodku Kultury. Odległość jest sporym problemem, ale od dobrych 4 lat udaje się go nam przezwyciężać. Z drugiej strony odległość ma dobry wpływ na zespół, bo nie jesteśmy sobą zmęczeni :D - zazwyczaj. Poza tym na próbach nie ma zazwyczaj czasu na pierdoły, poprostu się gra.

Szym: A w pociągu jest dużo czasu na pisanie tekstów :)


MUZYKA_GERY: Jak powstaje wasza muzyka? Każdy przynosi ze sobą jakieś pomysły, czy może ktoś ma decydujący głos i przynosi szkic materiału, na którym potem razem pracujecie?

Maciek: Różnie bywało z tworzeniem muzy. Początkowo duża część powstawała z improwizacji - mieliśmy na to czas, a poza tym byliśmy kwartetem co niewątpliwie temu sprzyjało. Z biegiem czasu coraz więcej kawałków powstawało na zasadzie dość dokładnego szkicu robionego w domu, a na próbach zgrywaliśmy wszystko do kupy, zmieniając co nam nieleżało. Teraz numer się nagrywa w domu, rzuca na serwer, rozpisuje gitarę i wysyła linka do chopów, każdy sobie robi swoją partię, spotykamy się na próbie i gramy. Oczywiście nie ma takiej sytuacji, że nie próbujemy alternatywnych rozwiązań, jeżeli jest jakiś pomysł na zmianę to trzeba sprawdzić jak będzie to grało. W efekcie albo zmiana zostaje albo nie. W sumie nie ma czegoś takiego jak decydujący głos któregoś z nas, przynajmniej nie jest on głośno eksplikowany. Mamy do tego zdrowe podejście i każdy z nas zdaje sobie sprawę, że pomysłodawcy nie należy się za bardzo wpierniczać w numer To pomysłodawca ma jakiś obraz całości, ale też nie działa to na zasadzie "mój numer, nie bulgotać i grać tak jak każę", takie podejście jest skazane na przegraną. Stosujemy zasadę, że każdy może przynieść cały numer i go składamy, następnie samo życie weryfikuje to czy się przyjmie czy nie. W sumie w naszym przez te 7 lat zrobiliśmy czterdzieści parę numerów, a gramy na codzień 16, reszta uległa zapomnieniu. Może kiedyś do części z nich wrócimy. Jedynym odstępstwem od reguły są teksty, tutaj wersją ostateczną jest wersja autora i koniec.

Szym: No i może w kwestii elektroniki jest podobnie. Chłopcy zwykle nie ingerują w partie synthów, które programuję i odpalam z samplera na żywo – tu najczęściej też mam wolną rękę.

Maciek: Podsumowując, najważniejsze jest wzajemne zaufanie, niepodkopywanie kompetencji muzyczno-twórczych, zdrowe i racjonalne podejście i w pewnym sensie otwartość na zmiany.


MUZYKA_GERY: A jak dzielicie wokale? W końcu śpiewacie na trzy gardła.

Maciek: Wokale dzielimy w zależności od charakteru numeru. Dzieje się to albo na etapie szkicu numeru, gdzie zakłada się jeszcze przed powstaniem tekstu co gdzie ma być, albo już na etapie pisania tekstu. W aranż wokali zaangażowani są wszyscy gardłowi albo tylko jeden. Na próbie sprawdzamy jak wszystko ze sobą brzmi, robimy poprawki albo zmiany i gramy.

Szym: Jeśli jednak rozpisujemy numer z założenia tak, żeby podkreślić że jest nas trzech, staramy się zrobić to w sposób ciekawy. Na ten przykład w utworach „Frown” i „Schopenhauer” wymieniamy się w pół zdania a nawet w pół słowa. Na płycie konieczne było rozpisanie tego różnymi czcionkami, żeby słuchacz się nie pogubił.


MUZYKA_GERY: Gracie ostrą i bezkompromisową muzykę, poruszacie w tekstach sprawy związane z ludzką naturą, tą niezbyt kolorową  - czy przez to uważacie się za nonkonformistów? Zdaje się, że nie podporządkowujecie się zasadom i wartościom obowiązującym  w społeczeństwie. Osobiście uznaję to za zdrowy objaw :)

Szym: Zdrowy? Dla większości ludzi tworzących tzw. społeczeństwo to są po prostu jakieś infantylne dążenia.


MUZYKA_GERY: Rozumiem, że o tym jest właśnie kawałek "Frown"?

Szym: W pewnym sensie tak, ale to utwór o wszystkich, którzy łamią społeczne ramy i czują się przez to odklejeni od reszty społeczeństwa, często też osamotnieni. Nonkonformizm może i jest zdrowy, to miło że tak sądzisz, ale w takim razie szkoda, że na dłuższą metę jest tak bolesny.


MUZYKA_GERY: Skąd zainteresowanie Schopenhauerem? Utożsamiacie się z jego poglądami?

Szym: Nie na serio. Ten gość umarł jako zgorzkniały dziwak, jego dzieła są bardziej rozważaniami, nie uważam je za prace naukowe. Dałem się mu zainspirować do napisania tekstu, który jest żartobliwy, nie traktuję tego poważnie. Miał jednak kilka pomysłów, które czasami wydają mi się po części rozsądne.


MUZYKA_GERY: Macie dość charakterystyczne podejście do wiary. Słychać to w kawałku "Confiteor". Czy uważacie, że instytucja kościoła niszczy wiarę w Boga? Czym to się objawia?

Szym: To jest temat na całonocną rozmowę. Sam tekst jednak wyjaśnia to w skrócie – chodzi o to, żeby odrzucić dogmaty i rozwijać wiarę w sobie, pozostawić ją w sferze swojej intymności, a co najważniejsze nie narzucać jej innym.

Maciek: Owszem  kościół niszczy wiarę w Boga jak też niszczy wartości, które tej wierze przyświecają, nie do końca przez to co głosi ale przez to jak się zachowuje. Rozpasanie, pogoń za dobrami materialnymi, za wpływami politycznymi uczyniła z kościoła instytucję, która nie waha się użyć wiary do powiększania swojego wpływu na wszystkie dziedziny życia społecznego. Zresztą instytucjonalizacja wiary występuje w każdej religii mającej globalne zapędy. Tak jest w chrześcijaństwie, w islamie, w buddyzmie. Każdy walczy o utrzymanie i rozszerzenie swojej strefy wpływu, tyko gdzieś w tym wszystkim gubi się człowiek i jego troski. Trzeba zadać sobie jedno podstawowe pytanie, czy instytucjonalizacja wiry jest na prawdę potrzebna i czy trzeba tak rozrosłego i potężnego aparatu czuwającego nad naszym "zbawieniem". W moim odczuciu jest to zbędne. Nie raz w historii bywało tak, że wiara była sposobem na manipulację, lub też interpretowano albo fałszowano ją dla osiągnięcia własnych korzyści.


MUZYKA_GERY: Skąd pomysł, aby zatrudnić do kawałka "Of a Little Man" trębacza. Muszę przyznać, że brzmi to wyśmienicie.

Maciek: Stwierdziłem pewnego pięknego dnia, że ten numer jest na tyle rąbnięty, że nie zaszkodzi wrzucić w niego jeszcze instrumentu, który w muzyce metalowej nie jest powszechnie wykorzystywany :P. Zaprosiłem mojego kumpla Michała Procherę do studia żeby zaimprowizował trochę jazzowyh przebiegów. Z tego wszystkiego stworzył się swoisty kontrapunkt metalowych blastów i jazzowych przebiegów.  


MUZYKA_GERY: Jak podchodzicie do porównania waszej twórczości z Fear Factory - odbieracie to jako zarzut czy pochlebstwo?

Maciek: Nie traktuję tego jako zarzut, bo z FF nie mamy, aż tak dużo wspólnego jak się nam to przypisuje. Jednocześnie porównanie z tak dobrą kapelą jaką jest FF, przy założeniu, że nie partaczymy zarzutem być nie może. Pomiędzy FU a FF widzę osobiście jedną zasadniczą zbieżność, czyli zgranie bębnów z gitarami w unisono co ma miejsce przy podbijaniu bębnami rytmu gitar dla osiągnięcia większego punktu w konkretnym riffie. Jednak nie jest tak, że tylko FF to robi, można tu wymienić też chociażby Panterę czy Messugah. Jest to rozwiązanie dające duże pierdolnięcie i wrażenie stabilnego pociągu popierniczającego po szynach :D. My natomiast opieramy swoje numery o inne przebiegi harmoniczne więc na warstwie rytmicznej, w moim odczuciu porównania z FF się kończą.  


MUZYKA_GERY: Kto was jeszcze inspiruje? Ja słyszę wpływy Nine Inch Nails, Caliban, Chimaira, Dillinger Escape Plan,  In Flames, Soilwork czy Machine Head; pewnie coś jeszcze by się znalazło :P.

Maciek: NIN - nie lubię i nie słucham, Caliban - nie słucham, Chimaira - fajna kapela, DEP - słyszałem, są wariatami ale mi osobiście nie podchodzi. Wolę stare Discharmonic Orchestra, In Flames - nie lubię, Soilwork - może być, Machine Head - pierwsze dwie płyty i dwie ostatnie są bombowe, The Blackening powala.  Dla mnie najważniejsze zespoły, które wywarły w jakimś czasie na mnie wpływ to Pantera, Death, Deep Purple, Dream Theater, Immolation, Morbid Angel, Theatre of Tragedy, Within Temptation, Sinister, Suffocation, KAT, Mudvayne, KsE, Nightwish, Samael, Katatonia - cztery pierwsze wydawnictwa i ostatnia płyta, Testament - od Low, TOOL, Guns'N'Roses, Sex Pistols, Dezerter, The Ramones, no i oczywiście zewsząd opluwana za St. Anger Metallica, a sam St. Anger uważam za jedną z ich lepszych płyt. 

Szym: Mnie inspirują ludzie z otoczenia. Za najważniejsze kapele jakie znam, uważam takich ludzi jak Cicho, Samo czy Digit-All-Love. Robią nowe rzeczy, bardzo im kibicuje. A w domciu słucham Aphex Twina, Sowiego i sporo takich wariatów jak D.E.P. i The Bled.


MUZYKA_GERY: Dobrze wam sie współpracuje z Equilibrecords? Zdaje się, że to jedna z nielicznych wytwórni stawiających na młody potencjał. Próbowaliście wysyłać dema do innych firm? Nie było żadnego zainteresowania ani ze strony Metal Mind Productions czy chociażby Mystic?

Maciek: Masz rację Equlibry zrobili dobrą robotę dla podziemnej sceny i pokłony się im zato należą. Zaryzykowali i mam nadzieję, że dalej to będą robili. Szczerze mówiąc nie próbowaliśmy z Mysticiem, a do MM wysłaliśmy kiedyś któryś materiał. Zresztą jakieś 3 lata temu przestaliśmy wysyłać cokolwiek do wytwórni. W sumie trochę przypadkiem wysłałem promo Advent do Equilibrecords i w efekcie zaowocowało to płytą. Nie możemy narzekać na współpracę, mieliśmy dużo wolnej ręki w doborze materiału na płytę, właściwie jedynym wymogiem było to, żeby angielskojęzyczna, grafika na okładce też została w całości zaakceptowana. Co do spraw związanych z promocją płyty, czy dystrybucją to w ramach polskiej rzeczywistości nie możemy narzekać na brak działań ze strony EQ. 


MUZYKA_GERY: Oby wam się dobrze wiodło. Pozdrawiam

Dzięki za wywiad. Pozdrawiamy

SIERPIEŃ 2007 r.

Komentarze użytkowników

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Nick:

Przepisz kod z obrazka:

Znasz wiosenne trendy modowe? Zobacz teraz!