„Halo tu Pablopavo, dzwonię do ciebie ze snu” – mantrycznie powtarzana fraza w „Intrze” solowego materiału nawijacza znanego m.in. z działalności w Vavamuffin, wgryza się w podświadomość, tworząc liczne korytarze i tajemne przejścia do furtek prawdziwego życia, a do którego artysta zaprasza nas w dalszej części sztuki. We śnie zazwyczaj jest pięknie, zapewne nie zawsze idealnie, ale przynajmniej „Stanisław Grzesiuk ciągle gra na bandżoli”, Unia Hadziacka nadal funkcjonuje oraz „nie ma różu i nie ma seledynu”. Po przebudzeniu autor musi wyrazić własne i społeczne frustracją, co też czyni, opisując z pieczołowitością przestrzeń miejską Warszawy (ze wszystkimi jej ciemnymi i jasnymi zakamarkami), nie zapominając oczywiście o wpływie rzeczywistości prywatnej, społecznej oraz pop-kulturowej. A nadmienić trzeba, iż „Telehon” powstał właśnie z tego „co już niepotrzebne / z opuszczonego, wyrzuconego, zapomnianego bezwiednie”, mimo że do końca tkwi w nim wiara, że: „któregoś dnia ktoś mi kupi długi czarny płaszcz / i zniknę w nim, tak jak znika się w ciemności”.
Przysłuchując się solowej płycie Pawła Sołtysa warto zwrócić uwagę przede wszystkim na teksty, gdzie: „Pablopavo przyjemność tu ma / pokazać ci miasto szalone Warszawa / z jego kolorami, co wyłażą spod tynków / wiesz, obserwacja ludzi i głupia słabość do budynków”. „Telehon” to album zróżnicowany zwłaszcza pod względem opowiastek, bo wokalista idealnie buduje w nich psychologiczne portrety bohaterów („Jurek Mech”, „Dziewczyna z Fartem”, „C.S.I Stegny”), stosuje narrację o dramaturgicznej konstrukcji („Warszawa Wschodnia”), czy celnie strzela kąśliwymi, acz wyważonymi żartami („Się mi to nie”, „Aleale”).
Płyta jest także zróżnicowana pod względem muzycznym. Miejski folklor zawarty w tekstach został podparty wielkomiejską mieszanką muzycznych stylów, a za które odpowiadają djZero i Emiliano Jones, oraz zaproszeni goście: m.in. Marek Piotrowicz, Kadubra, Vitalis Poppof, Daddy Raffi, Earl Jacob, Mothashipp, Sir Michu. Artysta nie mógł obyć się bez klimatu około-reggae’owego, ale znacznie ciekawsze okazały się utwory, w których jamajskich brzmień jest najmniej: „Jurek Mech” – miejsko-folkowy a la 5nizza, „Się mi to nie” – z latynoskim solo na pianinie, „C.S.I. Stegny” – z jazzową trąbką, „Do Stu” – z „francuskim” akordeonem, „Aleale” – podbity mocnym, elektronicznym rytmem, czy „XXL Yeti Funk” – kipiący funkową energią. Może dla fanów Vavamuffin będzie to płyta odrobinę nudna, może odrobinę monotonna, ale dla mnie jest w całej swej „szarawej rozciągłości” raczej kolorowa i zachwycająca.
Słyszeliście o raggowych-bardach? W Polsce rzadko trafiają się „wędrowców pieśni” ciekawe, pięknie oryginalne, z przesłaniem, z intrygującą historią. Miło zatem powitać Pablopavo w szacownym gronie. Płyta bez przesadnego „ziomalstwa”, za to pięknie humanistyczna. Raggowa piosenka literacka, często o parszywych ludzkich sprawkach, śpiewana przez „od brudu ulic specjalistę”. Brawo!
1. Intro 2. Telehon 3. Jurek Mech 4. Z Fartem Dziewczyna 5. Piosenka Ze Śmieci 6. Się Mi To Nie 7. Kolejka 8. XXL Yeti Funk 9. Dym Dym 10. Nomada 11. Primo Rebel 12. Warszawa Wschodnia 13. Do Stu 14. C.S.I. Stegny 15. Ale Ale 16. System 17. Na Nowo
Całkowicie się z szanownym Panem recenzentem zgadzam . Ta płyta jest jedyneczka na liscie płyt wydanych w tym roku
Arek
2009-12-27
jest to najlepsza plyta jaka wyszla w Pl od czasów CKOD, Pogodno i Skalpela. Inteligentna. Nareszcie!!!!
Piekna muza, madre teksty, no i horyzonty...szeroki oj szerokie tak jak lubie:) Daje nadzieje, ze jeszcze Polska nie zginela...