Hati vs. Lal - The Journey Like Never Before...
Wytwórnia: Requiem Records [2008]
Autor: Łukasz Mijała
Hati to jeden z najoryginalniejszych projektów polskiego undergroundu. Przez kilka lat młody toruński duet eksperymentatorów zdążył już wyrobić sobie markę, której jakość stara się podtrzymać przy okazji każdego nowego albumu. W 2006 roku zaskoczyli wszystkich swoim czwartym albumem nagranym z żydowskim perkusjonalistą i poetą, ojcem industrialu o pseudonimie Z’EV. Tym razem dali poszatkować swoją twórczość Andrzejowi Kasprzykowi, znanemu jako Lal członkowi duetu 2nd Hand Beatnix (tworzy go z Maciejem „Magurą” Góralskim).
Poszukiwania coraz to nowych środków ekspresji leżą w naturze Rafała Iwańskiego i Dariusza Wojtasia. Zainteresowanie elektroniką panowie objawiali już dużo wcześniej, realizując pomysły w projekcie Recycled Magick Sound System. Pierwszy raz postanowili jednak zderzyć akustyczne dokonania Hati z rytmiczną elektroniką Lala. Problem w tym, że po wysłuchaniu „The Journey Like Never Before...” odnosi się wrażenie niedosytu. Muzyka Hati zawsze była tajemnicza, jakby niedostępna. Sięgała głęboko do korzeni naszego jestestwa na planecie Ziemia, uświadamiając, jak maluczki jest człowiek wobec nie dającego się poznać Wszechświata. Duet potrafił przekazać to za pomocą czystego dźwięku, używając gongów, dzwonków, drewnianych bloków, czyneli, trąbki czy rogów, ale również przedmiotów znalezionych na złomowiskach oraz instrumentach własnej produkcji. Wyjątkowość Hati polegała na zapraszaniu odbiorców w podróże do nieznanych nam wcześniej miejsc. Zabierała nas tam muzyka zrodzona z improwizacji, pozbawiona piosenkowej formy i zbędnej symboliki. Na „The Journey Like Never Before...” z kolei dźwięki układają się w bardziej stałe formy, tworzą kompozycyjne całości. Czasem podrzucając dźwiękowe obrazy budzą skojarzenia, lub nawet opowiadają konkretne historie. Lal ukonkretnił muzykę Hati, uczynił ją tym samym niestety mniej wymiarową, pozbawił ukrytych znaczeń. Kasprzyk stworzył po prostu medytacyjną dark ambientową ścieżkę dźwiękową pod psychodeliczny film czy nocny, absurdalny koszmar. Niestety, ale przeżywałem już lepsze podróże z Hati.
01. in a skincage 02. twenty three doors wide open 03. clockwork powerstation 04. ghostverb 05. aluminium bar sex 06. spoondrop 07. steel om 08. horde magnetism 09. breathe in union 10. back into maditation 11. subtle awareness 12. poppyhead fields forever
http://requiem.serpent.pl/hativslal/index.html
Komentarze użytkownikówBrak komentarzy
Dodaj komentarz
|